Skip to Content

Strategia? - Nie, dziękuję....

Rozmawiam z przedsiębiorcą, który prowadzi firmę dłużej niż 10 lat i zatrudnia ponad 30 osób. Pytam się go o aktualną  strategię działania. W odpowiedzi słyszę:

- "Strategia? A po co mi to? Ja potrzebuje elastyczności! Strategia wiązałaby mi ręce".


No tak, oczywiście. Już widzę, jak wielu innych przedsiębiorców przyklaśnie tej wypowiedzi i powie to samo. Tylko, że ta firma nie osiąga znaczących wzrostów, tylko porusza się w trendzie horyzontalnym, z roku na rok. No jeżeli to jest jedyny cel właściciela, utrzymać status quo, to proszę bardzo. Pytanie: - dlaczego? Czy dlatego, że takie są realia prowadzenia biznesu w Polsce? A może po prostu rzeczywistość trzeba kształtować samemu, a najlepszym sposobem na to jest ustalanie sobie celów. A cele to przecież nic innego, jak tylko strategia działania. Jednak zarządzanie strategiczne wymaga dyscypliny i to przede wszystkim od właściciela i menedżerów. Zarządzanie firmą rzucając zadania "z rękawa" jest wygodne, ale to tylko przykrywka dla braku pomysłu na przyszłość firmy.


Jako menedżer i doradca mam już spory bagaż doświadczeń związanych z budowaniem strategii i muszę przyznać, że o ile od strony techniczno-operacyjnej nie sprawia mi problemu wypracowanie i zarządzanie celami strategicznymi, to prawdziwą drogą przez mękę jest praca nad zmianą sposobu myślenia i działania u twardogłowych właścicieli firm. Oczywiście nie wszyscy są tacy sami. Miałem szczęście i przyjemność pracować z ludźmi, którzy to na mnie wywierali presję, a nie ja na nich, m.in. w kwestii wypracowania strategii. I jak dzisiaj na to patrzę z perspektywy czasu, to uważam, że firmy, które potrafią świadomie zarządzać swoim rozwojem poprzez strategię działania rozwijają się, reszta niestety nie.


Żeglarstwo rządzi się zasadami, które doskonale pasują do zarządzania firmą. Ponieważ sam jestem pasjonatem tej formy spędzania czasu, pozwolę sobie na małe porównanie, które będzie doskonałą ilustracją do poruszanego problemu. Wyobraźmy sobie dwa jachty, identyczne, z tą samą ilością załogantów, pływające po tym samym akwenie, w tym samym okresie czasu:


  • Jacht pierwszy - kapitan nie określa żadnych konkretnych celów, po prostu łódka ma pływać. Jacht startuje o godzinie "0" z punktu A i pływa. Na komendę kapitana, załoga robi zwrot za zwrotem, praca wre… . Dla postronnego obserwatora wygląda to imponująco. Nikt się nie nudzi. Jakby to określił  ironicznie mój kolega: - "Dzieje się… cały czas do przodu". Wspaniały widok. Patrząc jednak z tzw. "lotu ptaka", ta łódka kręci się w miejscu, pływając tam i z powrotem po  tym samym sektorze i po zakończeniu rejsu, kończy tam, gdzie zaczęła. Oczywiście załoga jest zadowolona, bo przecież każdy miał zajęcie.
  • Jacht drugi - kapitan, przed wejściem na jacht robi odprawę. Określa cele: startujemy z punktu A, w jednostce czasu mamy dopłynąć do punktu B, po drodze przepłyniemy przez punkty przelotowe 1 i 2. Po zapoznaniu się z założeniami, załoga rozpoczyna rejs. Jacht płynie nadzwyczaj spokojnie. Każdy wie co ma robić. Po zwrocie wiadomo, że następny skręt będzie dopiero za jakiś czas, więc można się dobrze przygotować, zająć pozycję, itd.. Obserwator zewnętrzny jest pod wrażeniem płynności techniki jachtu, który spokojnie, ale szybko przemieszcza się w kierunku celu. Mija założony czas rejsu. Jacht osiągnął cel strategiczny (punkt B). Obserwator z "lotu ptaka" zauważył, że pomimo, iż obie załogi wykonały porównywalna pracę, ale oba jachty dzieli znacząca odległość…


Ja wiem, że w dzisiejszym świecie realia oraz otoczenie prowadzenia firmy zmieniają się z dnia na dzień i trzeba szybko reagować. To jednak nie przeszkadza w zarządzaniu strategicznym, bo przecież raz określona strategia nie jest "na wieki wieków". Duże korporacje potrafią zmieniać założenia strategiczne, jeśli taka jest potrzeba rynku. Pracowałem w takiej firmie wówczas, gdy była realizowana transformacja misji i strategii. A więc da się, trzeba tylko chcieć i nie mieć twardej głowy - jak mówią Amerykanie: "bone-head, bone from here to here" (kościogłowy, kość stąd, dotąd) - pokazując przy tym palcem od czoła do potylicy. A Ty, polski przedsiębiorco - jakim jesteś właścicielem, menedżerem?

Mój ojciec zawsze mi mówił: - "Pamiętaj synu, w życiu trzeba mieć jakiś cel, do którego człowiek dąży". Parafrazując to na potrzeby zarządzania, mogę dziś napisać:

- "Pamiętaj przedsiębiorco, w biznesie trzeba zawsze mieć jakieś cele i sposoby ich realizacji, czyli strategię działania".


Autor: MP


Przygody przedsiębiorcy Adama część druga
Pomysł na firmę